Protesty paliwowe w Paryżu zamieniły się w uliczną batalię. 133 osoby ranne

Protesty paliwowe w Paryżu zamieniły się w uliczną batalię. 133 osoby ranne

  • Dodał: Adam Majchrzak
  • Data publikacji: 01.12.2018, 19:45

Dziś rano media obiegła informacja o 16 zatrzymaniach osób, które starły się z policją na ulicach Paryża. Wydarzenia te przerodziły się w ''batalię'', podczas której 133 osoby zostały ranne. Na przestrzeni całego dnia protestowało aż kilkadziesiąt tys. osób, które manifestowały przeciwko wprowadzeniu nowej akcyzy na paliwo. 

 

Według francuskiego premiera - liczba protestujących wyniosła do 75 tys. osób, a wśród nich miało znaleźć się do 5000 osób, które poważnie naruszyły bezpieczeństwo, ponieważ próbowały sforsować kordon policji. Wydarzenia te zaczęły przypominać prawdzie pole bitwy, gdyż zamaskowani manifestanci podjęli się podpalania samochodów oraz koszy na śmieci, dodatkowo w wielu miejscach skonstruowali oni barykady, skąd zaczęto rzucać różnymi ciężkimi przedmiotami w stronę funkcjonariuszy, którzy w odpowiedzi na ataki użyli gazów łzawiących oraz armatek wodnych. 

 

Skrajnie nastawieni demonstranci zabarykadowali się nawet pod Łukiem Triumfalnym - niektórzy z nich wspięli się na jego szczyt. Do innych ''wyczynów'' można zaliczyć podpalenie furgonetki policyjnej oraz kradzież karabinu maszynowego z jej wnętrza. Sytuacja eskaluje na ulicach całego Paryża, gdzie wszystkie służby muszą pracować na wysokich obrotach. 

 

 

Odnotowano, że 133 osoby zostały ranne, w tym 23 policjantów. Rzeczniczka paryskiej policji poinformowała również o ponad 400 zatrzymaniach. Bilans ten może ulec jeszcze zmianom. Do pierwszych naruszeń bezpieczeństwa doszło już o godzinie 9, kiedy to aresztowano wcześniej wspomniane 16 osób. Podejrzewa się, iż mieli przy sobie nielegalnie posiadaną broń. 

 

Z powodu protestów pełnych przemocy premier Francji zdecydował się na odwołanie swojego wyjazdu na zbliżający się szczyt klimatyczny ONZ w Katowicach. Po powrocie ze szczytu G20 prezydent Macron zamierza dołączyć do rozważań nad sposobem zakończenia fali niezadowolenia, a tym samym również nie będzie uczestnikiem zgromadzenia w Polsce. Obecnie rozważa się nawet wprowadzenie stanu wyjątkowego.

 

 

Władze obawiają się, iż do protestów może przyłączać się coraz więcej członków skrajnie nastawionych ugrupowań, które będą podburzać obywateli do coraz ostrzejszych działań, wykorzystując przy tym społeczne niezadowolenie. Wiele osób przeraziło się jednak wszechobecną przemocą. 

 

Pozostała część protestujących narzekała na to, iż poglądy skrajnie nastawionych osób są niereprezentatywne, a w dodatku przynoszą więcej szkód, niż pożytku.

 

 

Adam Majchrzak

Student Bezpieczeństwa Narodowego na Uniwersytecie Gdańskim. Zainteresowany technikami manipulacji w internecie oraz street workoutem.