Śpią w parkach i na ulicach. Bośnia walczy z kolejną falą uchodźców
Bastian Walthierer/flickr

Śpią w parkach i na ulicach. Bośnia walczy z kolejną falą uchodźców

  • Data publikacji: 15.05.2018, 19:10

Tylko w tym roku około 4000 uchodźców z Syrii, Iraku, Turcji czy Afganistanu, zdołało przekroczyć granicę Bośni i Hercegowiny. W porównaniu do poprzednich lat, to aż pięciokrotnie wyższa liczba. Od momentu zamknięcia granicy przez Węgry oraz częściowo przez Chorwację, Bośnia została obrana przez migrantów jako nowy kierunek na drodze do Europy Środkowej.

 

Władze Sarajewa, a także położonego przy granicy z Chorwacją miasta Bihać, zwróciły się właśnie do rządu centralnego Bośni i Hercegowiny o pomoc. Samorządy nie radzą sobie z dynamicznie rosnącą liczbą przybyszów ze wschodu, obawiają się jednocześnie wybuchu epidemii. Krajowy ośrodek azylowy w stolicy państwa jest w stanie pomieścić 200 potrzebujących, podczas gdy każdego dnia do organizacji zgłasza się od 80 do 150 osób. Uchodźcy nocują więc w parkach, na ulicach, czy w pozostałych po wojnie domowej ruinach.

- Im dłużej zwlekamy z organizacją mieszkań i procedur, tym większe stwarzamy ryzyko mini-humanitarnego kryzysu – powiedział Peter Van Der Auweraert, koordynator Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji odpowiedzialny za rejon Bałkanów Zachodnich. – Działania muszą być podjęte nie w ciągu dwóch miesięcy, ale najbliższego tygodnia – podkreśla.

Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji szacuje, że do Bośni będzie przybywać od 350 do 400 osób tygodniowo. Z kolei przedstawiciel lokalnej organizacji pozarządowej zajmującej się pomocą uchodźcom, spodziewa się, że skala problemu będzie dużo większa. Mowa tu nawet o 50 000 osób rocznie.

Obustronne apele

Do narastającego problemu na Bałkanach odniosła się we wtorek komisarz ds. Praw Człowieka w Radzie Europy. W liście do władz Bośni i Hercegowiny, Dunja Mijatović wyraziła swoje zaniepokojenie związane z „brakiem systematycznej reakcji” na ostatnie wydarzenia. Urzędniczka zaapelowała o jak najszybsze udzielenie pomocy potrzebującym oraz rozwiązanie problemu koczujących na ulicach ludzi. - Nie można pozwolić, by sytuacja była kontynuowana - pisze Mijatović.

 

Bośniacki rząd ma przeznaczyć dodatkowe środki na żywność oraz opiekę medyczną dla uchodźców. To jednak zdążyło już podzielić rządzących. W wywiadzie dla lokalnej telewizji, Minister Spraw Wewnętrznych pytał, skąd Bośnia ma wziąć pieniądze na pomoc. Jednocześnie polityk wystosował apel do Unii Europejskiej i krajów bałkańskich o zwiększoną kontrolę napływu uchodźców.

 

Rosnąca fala migrantów, w tym wydatki, które musi ponieść Bośnia, mocno uderzą w - i tak już bardzo słabą - krajową gospodarkę.