Łukaszenka: jeśli Zachód rozpęta wojnę z Rosją, Białoruś stanie po jej stronie
Пресс-служба Президента России/Wikimedia

Łukaszenka: jeśli Zachód rozpęta wojnę z Rosją, Białoruś stanie po jej stronie

  • Dodał: Piotr Kondratowicz
  • Data publikacji: 29.11.2021, 22:20

Aleksandr Łukaszenka zwołał zebranie w siedzibie Ministerstwa Obrony Białorusi, na które stawili się zarówno dowodzący armią, jak i przedstawiciele tamtejszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego czy służb granicznych. Celem spotkania było omówienie planów reakcji sił zbrojnych na ewentualne nieprzyjazne i agresywne działania wobec Białorusi.

 

Podczas poniedziałkowego (29.11) posiedzenia w centrum zarządzania strategicznego, Łukaszenka oznajmił, że choć jego kraj nie podejmuje żadnych inicjatyw, które mogłyby niepokoić rządy państw Zachodu, to władze Białorusi poddawane są ciągłym prowokacjom z ich strony. Zakomunikował, że w związku z realnym zagrożeniem, jakie może z tego wyniknąć, należy opracować stosowne plany działania w przypadku ewentualnej agresji na Białoruś. - To znaczy, widzimy, co się dzieje. Nie rozmieszczamy naszych jednostek wojskowych. Ja takich rozkazów nie wydawałem. Ale muszą być plany na każde ich działanie, plany na nasze przeciwdziałanie. [...] I reagować na każdy ich ruch bronią. I nawet nie bronią, ale ich planami - tymi siłami zbrojnymi. Taki jest cel naszego dzisiejszego wydarzenia - powiedział Aleksandr Łukaszenka.

 

W dalszej części przemówienia, białoruski przywódca bił na alarm, że jego kraj stał się ofiarą wojny hybrydowej, która prowadzona jest z rządem Białorusi prawie we wszystkich kierunkach. Zwrócił też uwagę, że sytuację wokół Republiki Białorusi należy rozpatrywać w powiązaniu z innymi wydarzeniami o charakterze militarno-politycznym w regionie. - [...] Niezależnie od tego, co dzieje się w basenie Morza Czarnego, w kwestiach związanych z Ukrainą, Polską i krajami bałtyckimi, nie można brać pod uwagę sytuacji wokół Białorusi. Jesteśmy w tym ogniwem wspólnego łańcucha – powiedział Łukaszenka. Nadmienił też, że plan wrogów kraju, którym rządzi, nie jest jeszcze mu do końca znany, jednak można się go domyślać. Łukaszenka wskazał, że wrogie zamiary przywódców państw zachodnich potwierdzają stale podejmowane przez nich działania. Począwszy od regularnie organizowanych ćwiczeń wojskowych i parad militarnych, kończąc na przelotach samolotów obcych armii wzdłuż granic sojusznika Białorusi - Federacji Rosyjskiej. - Coś się za tym kryje - zainsynuował Aleksandr Łukaszenka.

 

Łukaszenka zapewnił jednak, że zarówno żołnierze, jak i funkcjonariusze innych służb są przygotowani do potencjalnej obrony granic Białorusi. - Sztab Generalny musi pamiętać za każdym razem, w jakich kierunkach ci dranie będą działać przeciwko nam i jak my na to zareagujemy. [...] Mamy pewną liczbę jednostek, bardzo wyszkolonych, wyposażonych, które w trzy godziny mogą być rozmieszczone w dowolnym miejscu na Białorusi. Wojska to trenowały - zapewnił Łukaszenka. Przywódca Białorusi poinformował, że to nie on jest agresorem, jednak w przypadku kiedy zaistnieje taka potrzeba, jest w stanie stosownie odpowiedzieć na wrogie działania. - Musimy chronić nasz kraj. Nie dramatyzuję wydarzeń, ale ostrzegam wojsko: musimy mieć odpowiednią reakcję na każdy możliwy ruch. [...] Musicie doskonale zrozumieć: jesteśmy wojskowymi. Nie daj Boże, co się dzieje, chwytamy za broń - grzmiał dyktator.

 

Przywódca Białorusi odniósł się także do ostatnich hucznych doniesień, jakoby Władimir Putin Planował atak zbrojny na Ukrainę. - Po raz kolejny nasi „partnerzy", jak ich nazywa się w Rosji, nasi rywale, jak powiedziałem, wrogowie - próbują „odbudować" Rosję. Dlatego wysnuli tezę, że Rosja zaatakuje Ukrainę. [...] Dlatego też zaczynają się aktywne ruchy wokół Federacji Rosyjskiej pod pozorem, że „zaatakuje Ukrainę” – powiedział. Dyktator zapewnił, że nie jest w posiadaniu żadnych informacji, które potwierdzałyby te sensacyjne doniesienia. - Nie mam takich informacji o planowanym przez Rosję ataku na Ukrainę, ale gdyby były takie plany, to daliby nam znać. Bylibyśmy poinformowani. Przywódca kraju dał również jasno zrozumienia, że w przypadku ataku na Rosję, rząd Putina może liczyć na wsparcie armii białoruskiej. - [...] Powtarzam: fakty są na stole. Oni doskonale rozumieją: jeśli rozpętają wojnę w Donbasie lub gdzieś na granicy z Rosją, Białoruś nie zostanie na uboczu, po której stronie będzie Białoruś - powiedział.

 

Co ciekawe, Aleksandr Łukaszenka nadmienił też o ostatnich ruchach dyplomatycznych szefa polskiego rządu. - Polscy dranie już podróżowali po krajach. A wczoraj zauważyliście dokąd pojechał Morawiecki - do Wielkiej Brytanii. Jestem pewien, że z inicjatywy Ameryki, będą chcieli zniszczyć Unię Europejską w ciągu roku lub dwóch - oznajmił.

 

Tymczasem również w poniedziałek (29.11) minister obrony Białorusi Wiktar Chrenin poinformował, że rządy Białorusi i Rosji planują przeprowadzenie wspólnych manewrów wojskowych. Żołnierze sojuszniczych armii trenować będą scenariusze związane z zabezpieczeniem granicy z Ukrainą.

Źródło: belta.by/ PAP

 

 

 

Piotr Kondratowicz – Poinformowani.pl

Piotr Kondratowicz

Redaktor - trochę z zawodu, trochę z zamiłowania. Pasjonat sportu, fotografii oraz polityki.