Premier Morawiecki odwiedził Estonię, Litwę i Łotwę, by spotkać się z szefami tamtejszych rządów
P. Tracz, KPRM/Flickr

Premier Morawiecki odwiedził Estonię, Litwę i Łotwę, by spotkać się z szefami tamtejszych rządów

  • Dodał: Piotr Kondratowicz
  • Data publikacji: 21.11.2021, 17:00

W niedzielę (21.11) premier Mateusz Morawiecki wyruszył do stolic państw bałtyckich, by złożyć tam wizyty szefom poszczególnych rządów. W pierwszej kolejności odwiedził Talinn, gdzie spotkał się z premier Estonii Kają Kallas, następnie udał się do stolicy Litwy, by odbyć naradę z Ingridą Šimonyte. Seria niedzielnych spotkań Prezesa Rady Ministrów zwieńczyła narada z premierem Łotwy Artursem Krišjanisem Karinšem. Tematem rozmów szefów wymienionych rządów była m.in. sytuacja na polsko-białoruskiej granicy.

 

Około godz. 8 czasu polskiego premier dotarł do siedziby szefowej rządu Estonii, gdzie jeszcze bez udziału mediów odbył rozmowę ze swoim estońskim odpowiednikiem. Podczas specjalnie zorganizowanej z tej okazji konferencji prasowej Morawiecki przedstawił, z jakimi kryzysami muszą mierzyć się obecnie nie tylko Polska, Estonia, Litwa i Łotwa, ale i cała Europa. Po pierwsze, premier wskazał na kryzys polityczny, w którym ludzie z Bliskiego Wschodu są wykorzystywani jak żywe tarcze. Jako kolejne z zagrożeń wymienił kryzys energetyczny, a dokładniej rzecz ujmując - gazowy. - Po trzecie, wreszcie wyraźnie widzimy, donoszą o tym agencje z całego świata - rosnące zaangażowanie militarne Rosji w tej części Europy, w tym szczególności wokół Ukrainy - zakończył ten wątek szef polskiego rządu.

 

 

- Widzimy wyraźnie, że coraz bardziej presja na wschodnią flankę NATO, na wschodnią granicę UE narasta. Dlatego tak cenna jest współpraca z naszymi sojusznikami, jak tutaj dzisiaj w Estonii - kontynuował Mateusz Morawiecki. Prezes Rady Ministrów podziękował też Kaji Kallas za pomoc, którą w kryzysowej sytuacji, z jaką mamy do czynienia okazał jej rząd. Mowa tu nie tylko o wsparciu stricte politycznym, na które mogą liczyć polskie władze, ale przede wszystkim o decyzji o wysłaniu do Polski estońskiego kontyngentu, składającego się ze stu żołnierzy ze wsparciem w postaci dronów.

 

Premier Estonii poinformowała, że już podczas indywidualnego spotkania z szefem polskiego rządu, podziękowała Polsce za ochronę zewnętrznych granic Unii Europejskiej i NATO. - Bezpieczeństwo Estonii zaczyna się na graniach Polski, Litwy i Łotwy. (...) Jesteśmy bardzo wdzięczni Polsce za ochronę tych granic. (...) Polska wspaniale sobie poradziła - powiedziała w Talinnie Kaja Kallas. Premier zapewniła stronę polską, że jej rząd jest gotowy zaoferować Polsce praktyczne wsparcie. Szefowa rządu Estonii odniosła się także bezpośrednio do wydarzeń przy wschodniej granicy Polski, nazywając je wprost atakiem hybrydowym przeciw Unii Europejskiej i NATO, negując tym samym definiowanie ich jako kryzys migracyjny. Jej zdaniem celem reżimu Łukaszenki jest odwrócenie uwagi od represji i naruszeń praw człowieka, które mają miejsce na terenie Białorusi. Kallas nadmieniła również o szybkim wdrożeniu nowych i surowszych sankcji, które miałyby zostać nałożone na Republikę Białorusi, a także o presji dyplomatycznej, której celem będzie doprowadzenie do zawieszenia lotów do tego kraju.

 

 

Co bardzo istotne, na pytanie czy polski rząd rozważa całkowite wstrzymanie ruchu towarowego między Polską a Białorusią, premier Mateusz Morawiecki odpowiedział: - Rozważane są kroki o charakterze coraz bardziej poważnych sankcji gospodarczych, łącznie z zamknięciem granicy białorusko-polskiej od strony polskiej. - Zgodnie z pewną regułą drabiny eskalacyjnej - chcemy dać szansę Łukaszence cofnąć się i doprowadzić do powrotu migrantów do krajów pochodzenia. Najpierw zamykamy jedno przejście w Kuźnicy Białostockiej - dodał. Nie bez znaczenia są też słowa Morawieckiego o tym, że polski rząd zainteresowany jest zorganizowaniem akcji, której celem byłoby przetransportowanie migrantów do miejsc, z których przybyli. - Jesteśmy w każdej chwili w stanie sfinansować powrót migrantów do kraju ich pochodzenia, wykonaliśmy też szereg akcji dyplomatycznych w Iraku i innych krajach Bliskiego Wschodu. Po to, żeby zaprzestać dodatkowego dopływu migrantów na Białoruś - powiedział. Zaznaczył, że działania dyplomatyczne polskiego rządu już okazały się częściowo skuteczne, bowiem obecnie obserwuje się znacznie mniejszy napływ migrantów niż ten, z którym mieliśmy do czynienia jeszcze niedawno.

 

Wzorem wizyty w Talinnie, szef polskiego rządu udał się do stolicy Litwy, by porozmawiać z tamtejszym premierem oraz następnie odbyć briefing prasowy. Rozpoczęła go szefowa litewskiego rządu, która podkreśliła, że pomimo iż współpraca polsko-litewska w sytuacji zagrożenia ze Wschodu jest wzorowa, to istnieją jeszcze możliwości, aby ją umocnić. - Chciałabym dzisiaj podkreślić swoją solidarność z Polską, ponieważ dzisiaj największy ciężar tego ataku hybrydowego, który prowadzony jest na wschodniej granicy Unii Europejskiej, przypada właśnie Polsce - powiedziała Ingrida Šimonyte. - Powinniśmy nadal zwiększać naciski na reżim w Mińsku i ten nacisk powinien zapewnić, żeby ten atak hybrydowy został zaprzestany i żeby też zwalczano kryzys humanitarny, który jest na Białorusi, dlatego tam musi być rozstrzygany - kontynuowała litewska premier.

 

 

Natomiast Mateusz Morawiecki, oprócz słów, podobnych do tych, które wypowiedział w Talinnie oznajmił, że Europie grozi jeszcze inny scenariusz, jak dotąd prawdopodobnie jeszcze nie brany powszechnie pod uwagę. - Otóż wiemy o kontaktach dyplomatycznych i służbowych białoruskich i rosyjskich z Uzbekistanem i z Afganistanem. I będzie próba wykorzystania najprawdopodobniej kryzysu w Afganistanie jako kolejnej odsłony kryzysu migracyjnego - ostrzegł premier. Zwrócił też uwagę na to, że rządy Federacji Rosyjskiej i Republiki Białoruskiej wykorzystują zachodnich dziennikarzy do przedstawienia zmanipulowanego obrazu wydarzeń na granicy polsko białoruskiej. Morawiecki podkreślił też, że władze jego kraju są zainteresowane tym, aby pomóc migrantom przebywającym na terenie Białorusi, jednak tamtejszy rząd skutecznie im to uniemożliwia.

 

Ostatnią ze stolic, jakie odwiedził dzisiaj premier RP, była Ryga. Po uprzednim spotkaniu polskiego premiera z jego łotewskim odpowiednikiem oraz członkami tamtejszego rządu miała miejsce konferencja prasowa. 

 

 

W jej trakcie Morawiecki odniósł się do wycofania się licznych grup migrantów z dotychczas okupowanej przez nich strefy przygranicznej. Powiedział, że w ciągu ostatnich 40 godzin Łukaszenka przetransportował ludzi bezpośrednio z granicy polskiej do centrów logistycznych kilka kilometrów w głąb Białorusi. - To najlepiej pokazuje, że ci ludzie są instrumentem w ręku władzy z Mińska - dodał. Szef rządu zwrócił także uwagę na coraz większą obecność rosyjskich wojsk zgromadzonych wokół Ukrainy, zlokalizowanych na terenie Białorusi oraz wzdłuż granicy rosyjsko-białoruskiej, ale i w Obwodzie Kaliningradzkim, który graniczy z Rzeczpospolitą. - Ta obecność to instrument presji, ale jednocześnie instrument, który może być bezpośrednio użyty do bezpośredniego ataku - ostrzegł. W tym miejscu Mateusz Morawiecki przytoczył przykład wtargnięcia rosyjskich wojsk do Gruzji oraz wydarzenia, które miały miejsce w 2014 roku, czyli bezpośredni atak armii Federacji Rosyskiej na Ukrainę.

 

 

Premier podziękował Artursowi Krišjanisowi za solidarność wobec polskiego rządu podczas posiedzeń Rady Europejskiej, zaznaczając tym samym, że jest to wielkie ryzyko. Morawiecki oznajmił też, że to zwiększenie cen gazu przez decydentów w Rosji doprowadziło do gwałtownego wzrostu energii w większości państw Unii Europejskiej. - Dziękuję też Łotwie za to, że dołączyła się do tej procedury screeningu, weryfikacji Nord Stream 2 od strony bezpieczeństwa, bo wszczęliśmy tę procedurę. Mamy nadzieję, że Bruksela podejdzie do niej absolutnie poważnie - zakończył Mateusz Morawiecki.

 

 

Premier planuje odbyć kolejne spotkania z politykami państw europejskich. Szczegółów w tej sprawie jeszcze nie podano.

 

Źródło: PAP, twitter.com/PremierRP
Piotr Kondratowicz – Poinformowani.pl

Piotr Kondratowicz

Redaktor - trochę z zawodu, trochę z zamiłowania. Pasjonat sportu, fotografii oraz polityki.