Amerykańskie władze miały ostrzec sojuszników przed możliwą rosyjską inwazją na Ukrainę
GPA Photo Archive/flickr.com

Amerykańskie władze miały ostrzec sojuszników przed możliwą rosyjską inwazją na Ukrainę

  • Dodał: Karol Gąsienica
  • Data publikacji: 12.11.2021, 19:02

Według doniesień dziennikarzy agencji Bloomberg, amerykańskie władze miały ostrzec swoich europejskich sojuszników przed możliwą ofensywą rosyjskich wojsk na wschodzie Ukrainy. W wywiadzie z dziennikarzami ABC News ukraiński Minister Spraw Zagranicznych, Dmytro Kułeba, ostrzegł, że rosyjskie władze gromadzą przy swojej zachodniej granicy żołnierzy i sprzęt wojskowy. 

 

W wywiadzie, którego ukraiński minister udzielił podczas swojej wizyty w Waszyngtonie, stwierdził, że władze w Kijowie są bardzo zaniepokojone ostatnimi ruchami rosyjskich wojsk. - Nie chcemy nikogo straszyć, ale musimy zachować czujność - stwierdził Kułeba. 

 

Dziennikarze agencji Bloomberg powołali się na anonimowych urzędników, którzy mieli być zaznajomieni z raportem nt. ewentualnej rosyjskiej inwazji. Na początku tego miesiąca przedstawiciele Ministerstwa Obrony Ukrainy poinformowali z kolei, że rosyjska armia cały czas rozbudowuje infrastrukturę wojskową niedaleko granicy, w której pobliżu ma stacjonować 90 tys. rosyjskich żołnierzy.

 

Nie znamy intencji Rosji, stojących za ruchami jej wojsk przy granicy z Ukrainą, ale obawiamy się, że Rosja może popełnić poważny błąd, próbując powtórzyć to, co zrobiła w 2014 roku. Zgromadziła wtedy duże siły wzdłuż granicy, wkroczyła na terytorium Ukrainy, fałszywie twierdząc, że została sprowokowana - powiedział w środę (10.11) sekretarz stanu USA, Antony Blinken, po spotkaniu ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, Dmytro Kułebą. Szef amerykańskiej dyplomacji podkreślił, że zobowiązanie amerykańskich władz na rzecz integralności terytorialnej Ukrainy jest żelazne. 

 

W piątek (12.11) do medialnych doniesień na temat planowej rosyjskiej inwazji odniósł się rzecznik prasowy Prezydenta Federacji Rosyjskiej, Dmitrij Pieskow. - Takie nagłówki to nic innego jak pusta, bezpodstawna eskalacja napięcia. Rosja nie stanowi zagrożenia dla nikogo - stwierdził. Na pytanie o to, czy rosyjskie władze uważają, że następuje eskalacja aktualnej sytuacji, Pieskow odpowiedział, że jest coraz więcej działań prowokacyjnych.Widzicie sytuację na Morzu Czarnym, widzicie aktywne działania rozpoznawcze z powietrza przez samoloty NATO, w tym amerykańskie. Na to wszystko, co się dzieje, nie możemy oczywiście pozostać obojętni. Musimy być w pogotowiu - przekazał rosyjski dyplomata. - To nie są nasi przyjaciele, to nie są białoruskie samoloty - nasi sojusznicy. To są samoloty tych, którzy określają swój główny cel, jako powstrzymanie i przeciwdziałanie Federacji Rosyjskiej, tych, którzy nazywają Federację Rosyjską wrogiem - przekonywał Pieskow. 

 

Jak przekazali 6 listopada dziennikarze rosyjskiej agencji informacyjnej Interfax, wcześniejsze ruchy rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą skłoniły do wizyty w Moskwie szefa Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), Williama Burnsa. 

 

Źródło: Interfax/Associated Press/Bloomberg

 

 

 

 

 

Karol Gąsienica – Poinformowani.pl

Karol Gąsienica

Student logistyki i administrowania w mediach na Uniwersytecie Warszawskim. Założyciel facebookowej strony "z polityką na Ty". Szczególnie interesuję się polityką oraz stosunkami międzynarodowymi i właśnie w tym obszarze tematycznym skupiają się publikowane przeze mnie informacje.