Kończy się akcja w Biebrzańskim PN
Jerzy Strzelecki

Kończy się akcja w Biebrzańskim PN

  • Dodał: Karol Truszkowski
  • Data publikacji: 26.04.2020, 13:53

W sobotę przekazano, że płomienie na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego nie rozprzestrzeniają się, a nawet zostały ugaszone. Trwa szacowanie strat.

 

Ogień na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego pojawił się 19 kwietnia. Jako główną przyczynę wybuchu pożaru wskazuje się wypalanie traw. Do akcji gaśniczej zaangażowano setki strażaków z PSP i OSP, żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej i maszyny latające z różnych części Polski. Stawiano tymczasowe mosty nad Biebrzą, a ponadto magistrale wodne, by dostarczać wodę na miejsce akcji.

 

W sobotę ok. godz. 21:30 minister środowiska Michał Woś ogłosił, powołując się na dyrekcję parku i PSP, że pożar ugaszono:

 

- Pozostaje dozór pożarzyska i szacowanie strat w przyrodzie - spłonęło ok. 5,3 tys ha łąk i trzcinowisk, szczęśliwie nie zajął się torf.

 

Mniej więcej w tym samym czasie Komenda Wojewódzka PSP w Białymstoku przekazała:

 

- Ok. 20.00 przy użyciu helikoptera policyjnego zostały wykonane zdjęcia pogorzeliska w podczerwieni. Podobne zdjęcia zostaną wykonane także jutro ok. godz. 9.00. W nocy planowany jest dalszy nadzór nad pogorzeliskiem i dogaszanie tlących się potencjalnych zarzewi pożaru.

 

O kontynuowaniu akcji rozmawiał z PAP Tomasz Gierasimiuk, rzecznik białostockiej PSP:

 

- W niedzielę sztab zarządzający dogaszaniem pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym będzie podejmował decyzje, czy wycofywać już część strażaków, którzy biorą udział w tej akcji. Zastanawiamy się nad tym, ale decyzja nie zapadła. Zapadnie jutro po sprawdzeniu ostatecznym (terenu) z helikoptera policyjnego z termowizją.

 

Ogień strawił ok. 5,3 tys. ha ziemi (9% pow. całego parku), czyli mniej niż przypuszczano - w poprzednich dniach mówiono nawet o 8 tys. ha. Ponadto pożary miały charakter powierzchniowy, czyli paliły się tylko rośliny i nie miało miejsca wniknięcie w torf. Według dr hab. Wiktora Kotowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, łąki bagienne, torfowiska niskie, trzcinowiska powinny się odrodzić się w ciągu roku i po tym czasie nie powinien pozostać ślad po pożarze. Z kolei Andrzej Grygoluk, dyrektor BPN zabrał głos ws. świata zwierząt:

 

- Straty w zwierzętach, tych dużych, o których my myślimy - ptakach itd. są naprawdę niewielkie, bo wiosna przeciągnęła się do późnego okresu. Jeszcze są przymrozki poranne, więc nie nie widzieliśmy spalonych gniazd.

 

W opinii dyrektora przyczyną pożaru było podpalenie.

Karol Truszkowski

Miłośnik geografii, historii XX wieku, ciężkiej muzyki i japońskiej popkultury. Absolwent Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.